04.05.09, 00:05

Krzysztof Tenerowicz: Radio publiczne powinno być misyjne i przyjazne swoim słuchaczom

Rozmowa z Krzysztofem Tenerowiczem, Członkiem Zarządu Radia Kraków.

Rozmowa z Krzysztofem Tenerowiczem, Członkiem Zarządu Radia Kraków.

Kuba Wajdzik: Panie Prezesie, czy media powinny być apolityczne?
Krzysztof tenerowicz: Odpowiedź na to pytanie jest oczywista. Jednak media z istoty zajmują się rzeczami, które oceniane są jako kwestie polityczne. Tak naprawdę wszystko, co nas otacza jest polityką – czy dotyczy to choćby kultury czy gospodarki. Rozumiem, że w pana pytaniu chodzi o to, czy wpływ polityków na to, co aktualnie jest na antenie, powinien być większy czy mniejszy. Moim zdaniem w ogóle nie powinien mieć miejsca. I uważam, że siłą mediów - a zwłaszcza tych publicznych – powinna być jednoczesna prezentacja różnych punktów widzenia czy opinii na dany temat. To jest ten fundament na którym media publiczne powinny być zbudowane.



KW: A kto powinien zasiadać w zarządzie radia i radzie nadzorczej? Mogą to być przedstawiciele partii, ich publiczni sympatycy?

KT: Ja to widzę w trochę inny sposób – od 1989 roku w Polsce, a o wiele dłużej w innych krajach Europy, w takich organach zasiadają ludzie, mający prawo do swoich poglądów i przekonań, nie powinni ich jednak przenosić na płaszczyznę programową kierowanych przez siebie anten, wtedy bowiem media publiczne niczym nie różniły by się od tych prywatnych. Oczywiście, można się zastanawiać czy np. Prezes Urbański był politykiem, czy był specjalistą od mediów, bo przecież wcześniej pracował jako dziennikarz; czy Prezes Wildstein czy bardziej publicystą czy dziennikarzem? Czasem odpowiedzi na te pytania będą bardziej jasne, a czasem nie. Można się zastanawiać, czy moja przeszłość partyjna będzie miała wpływ na to, że będę kogoś faworyzował czy ograniczał, czy też nie, osobiście uważam, że potrafię zachować bezstronność osądów, natomiast nie boje się krytyki i jakichkolwiek uwag w tym względzie, byle popartych faktami, nie zaś insynuacjami czy też stereotypami. System wyłaniania władz mediów publicznych w Polsce po 1989 roku jest taki, a nie inny i od tego czasu się praktycznie nie zmienił. Jeżeli w ocenie większości należy go zmienić to trzeba to zrobić, nie zaś krzyczeć w sytuacji gdy się na ten wybór  nie ma wpływu, a bronić systemu w sytuacji gdy ma się możliwość wskazywania owych władz.
Zawsze było to tak, że o obsadzie stanowisk kierowniczych w mediach publicznych pośrednio decydują politycy i trzeba sobie to wprost powiedzieć. Tak było, jest i dopóki ustawa się nie zmieni, to tak będzie. Ja jestem bardzo sceptyczny co do różnych pomysłów, które w nowej ustawie pod takim płaszczykiem wielkiej reformy mediów publicznych zostały zaproponowane. Nie widzę – przynajmniej na razie - możliwości na przeprowadzenie takich zmian, bo co to znaczy „odpolitycznić media publiczne”? Kto ma wskazywać tych całkowicie apolitycznych speców od zarządzania? Pojawiają się głosy, że mają to być specjaliści wskazywani przez uczelnie, ale wystarczy wskazać pierwszy z brzegu przykłąd, choćby dotyczący ostatnio dr Migalskiego czy też prof. Kika, którzy ewidentnie wkroczyli do świata polityki, by uświadomić sobie jak ta granica jest cienka. Takich przykładów jest zresztą mnóstwo. Są to choćby dziennikarze „Gazety Wyborczej”, którzy wcześniej sprawowali różne funkcje w ugrupowaniach politycznych, choćby w Kongresie Liberalno-Demokratycznym czy Unii Wolności. Ja osobiście w tym nic złego nie widzę. Mają prawo do swoich poglądów, tak samo jak choćby osoby związane z innymi stronami sceny politycznej. Chodzi jednak o to by taka osoba, która ma swoje poglądy i która zapewne często również posiada swoje przyjaźnie w świecie polityki, nie przekładała tego na antenę zarządzanej stacji. To jest klucz to rzetelności, a nade wszystko profesjonalizmu.

KW: A Pan swoje poglądy schował do szuflady przed wejściem do tego budynku?
KT: Moim zdaniem  tak. Oczywiście różnie można oceniać moje działania zarządcze i każdy ma do tego prawo, od właściciela spółki zaczynając a na słuchaczach kończąc, ale jeśli chodzi o kwestię ewentualnych „nacisków politycznych” to jestem pewien, iż żaden z dziennikarzy nie może mi nic zarzucić. Gdyby zaś pan zapytał czy są przykłady na to, że nie schowałem, to z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nie przypominam sobie żadnej takiej sytuacji, z której musiałbym się tłumaczyć, zatem  sumienie mam czyste.

KW: Prezesami, wiceprezesami wciąż jednak zostają osoby, które są nominowane przez partie, ugrupowania, stowarzyszenia związane jednak ze światem polityki. Czy nie czuje Pan zatem takiego długu wdzięczności, który należy spłacić względem właśnie tych osób? Nie miał Pan żadnych nacisków, by zrealizować jakąś misję – tak przecież było choćby z Prezesem Urbańskim w TVP?
KT: Nigdy się nie zdarzyło, że zadzwoniła jakaś osoba mówiąc, że jest jej za mało na antenie, czy sposób prezentowania jego osoby jest niewłaściwy. A po drugie, ja nie czuję żadnego długu wdzięczności. Jeśli ktoś ma z tym problem i uważa, że nominując mnie na to stanowisko zaklepał sobie – mówiąc kolokwialnie, taką a nie inną formę i środki przekazu swojej osoby czy formacji politycznej, to po prostu się myli. I w tym momencie, w którym bym uznał, że nie jestem w stanie zachować niezależności, uznałbym że Radio nie jest miejscem dla mnie. Domyślam się, że nawet najbliższe tygodnie będą po raz kolejny próbą owej obiektywności, bowiem kampania wyborcza do europarlamentu niebawem wkroczy w decydującą fazę, zatem i pewne osoby, również politycy mogą próbować coś „wylobbować” jednak mam na to znakomitą receptę – nigdy w żaden sposób nie ingeruje, ani nie będę ingerował w pracę dziennikarzy – wtedy to oni prezentują rzeczywistość i to oni ponoszą za swoją pracę pełną odpowiedzialność- ja natomiast wierzę w nasz zespół, jego obiektywność i doświadczenie.

KW: Od wielu lat w Radiu Kraków trwają zawirowania i karuzela stanowisk. Pan jest w Radiu od 2006 roku. Zdążył Pan przez ten czas współpracować z wieloma osobami – mowa oczywiście o prezesach i członkach zarządu. Z którym z nich najlepiej się Panu współpracowało?
KT: W zasadzie z każdą z tych osób współpracowało mi się dobrze. Zarówno prezes Rodziewicz, który do dnia dzisiejszego jest dziennikarzem naszej stacji, a z którym współpracowałem w pierwszej fazie, jak i Maciej Zdziarski, z którym pracowałem najdłużej, a z którym udało nam się wspólnie zrealizować bardzo wiele ciekawych pomysłów byli doświadczonymi, i w mojej ocenie, świetnymi warsztatowo dziennikarzami, najwięcej uwagi poświęcali kwestiom antenowym. Prezes Kasprzak, swoją aktywność koncentrował głównie na sprawach organizacyjno-finansowych. Jeśli chodzi zaś o prezesa Knapika, to niewątpliwie pod względem charakterologicznym sporo się różniliśmy, natomiast nie wpływało to raczej na naszą codzienną współpracę, a trzeba pamiętać, że przypadała ona na okres szczególnie trudny dla publicznej radiofonii.
Ciężko odpowiedzieć zatem na to pytanie, ponieważ  każda z tych osób jest inna. W pewnym stopniu istotny w tym kontekście jest też okres współpracy, czy też rzeczy tak banalne jak na przykład podobny wiek. I tak, z Prezesem Zdziarskim - jako, że  jesteśmy prawie równolatkami- mieliśmy mnóstwo wspólnych zainteresowań i pasji również na płaszczyźnie pozaradiowej, a to na pewno ułatwiało nam także codzienną pracę.

KW: Jak wygląda obecnie sytuacja finansowa Radia Kraków?
KT: Sytuacja RK jest oczywiście pochodną szerzej rozumianej sytuacji mediów publicznych w Polsce. Na pewno jest trudna. W wyniku szeregu działań, które podjedliśmy na przestrzeni ostatniego roku, mimo, że jest ciężko, jest coraz bardziej  stabilnie. Nie boimy się – chyba, ze coś drastycznego się stanie i ludzie zaprzestaną całkowicie płacić abonament – że zabraknie pieniędzy na wypłaty dla pracowników czy też pokrycie kosztów emisji, co teoretycznie jeszcze kilka miesięcy temu było możliwe. Mamy nadzieję, że na koniec roku 2010 nasz wynik finansowy będzie oscylował w granicach zera, jednak  to zależy głównie od „ściągalności” abonamentu. Są to zatem tylko i wyłącznie prognozy. Oszczędności wprowadzone przez nas w ostatnim okresie redukują koszty funkcjonowania spółki o kilkanaście procent. To sprawia, że zaciskając pasa, nie grozi nam raczej utrata płynności finansowej.

KW: Jaki procent budżetu Radia Kraków to są wpływy reklamowe?
KT: Tak jak w przypadku innych rozgłośni regionalnych, to około kilkanaście procent budżetu.

KW: A czemu wynik jest nieadekwatny do słuchalności Radia Kraków?
KT: Musimy w tym przypadku pamiętać, że cześć rozgłośni regionalnych dysponuje dwoma albo nawet trzema antenami i siłą rzeczy ich wpływy są wyższe. Natomiast kontynuując odpowiedź na pytanie, chciałbym wskazać na trudną specyfikę rynku krakowskiego abstrahując od kryzysu ekonomicznego. Myślę jednak, że pomimo tego zjawiska potencjał na zdobycie rynku reklamowego Radia Kraków, wciąż istnieje i w tamtym roku zarobiliśmy z reklam najwięcej w historii. Uważam, że w tej kwestii wciąż dużo pracy przed nami, a osiągane efekty mnie osobiście nie do końca satysfakcjonują. W sposób aktywniejszy niż do tej pory będziemy chcieli zdobywać reklamy i mam nadzieje, że mimo dosyć trudnej sytuacji rynkowej, uda nam się stworzyć sieć przedstawicieli w całej Małopolsce, a przynajmniej w  dwóch – trzech największych ośrodkach regionu tj. Nowy Sącz, Tarnów czy Oświęcim, które mogłyby się w sposób aktywniejszy włączyć w proces pozyskiwania potencjalnych kontrahentów, a w konsekwencji poprawić naszą sytuację finansową.

KW: Czy na ten rok przewidziane są kolejne oszczędności?
KT: W tym roku będą głównie konsekwencje wprowadzonych zmian w ubiegłym roku. W porozumieniu ze związkami zawodowymi, duża cześć pionu administracyjno-technicznego godzi się na obniżenie pensji o kwotę pomiędzy kilku a kilkunastoma procentami. Założyliśmy sobie, że co trzy miesiące będziemy  weryfikować sprawy finansowe i jeśli sytuacja nie będzie ulegała poprawie, to będziemy wprowadzać kolejne oszczędności. Przy okazji należy podkreślić duże zrozumienie sytuacji przez zarówno związki zawodowe, jak i samych pracowników.
Aktualnie przekształcamy naszą sieć regionalnych studiów, stawiając na ludzi, rezygnując zaś w większości przypadków z „czterech ścian”. Słowem w kilku miastach nie będziemy już wynajmować lokali. Nie zmniejszy się jednak, a mam nadzieję, że nawet wzrośnie za to liczba terenowych korespondentów. Obecnie posiadamy oddziały w pięciu lokalizacjach: Zakopane, Chrzanów, Tarnów, Gorlice i Nowy Sącz. Mam nadzieję, że do końca tego roku przynajmniej dwa nowe ośrodki się pojawią, np. w Olkuszu, Miechowie, a może Wadowicach. W dobie nowych technologii, relacje reporterów można nadawać z każdego zakątka świata. Niepotrzebne są nam wspomniane „cztery ściany”, które są otoczką tego co najistotniejsze. Z końcem maja przeniesiemy pracę tych studiów do domów dziennikarzy. Zresztą pomysł na taką oszczędność zaproponowaliśmy  -  a nie narzuciliśmy - podczas spotkania z reporterami i wspólnie doszliśmy do wniosku, ze tak będzie lepiej.

KW: Kto wymyślił koncepcję ramówki wprowadzonej od kwietnia?
KT: Jak zwykł mawiać Premier Marcinkiewicz – to świetne pytanie. Odpowiedź jest równie  ciekawa co  złożona. Ramówka jest bowiem, chyba po raz pierwszy w historii Radia Kraków pracą zbiorową. Oczywiście wiem, że to ja ponoszę za nią odpowiedzialność jednak nad jej powstaniem pracowała większość zespołu RK, by wspomnieć w tym miejscu szefów redakcji, czy też tak uznane i poważane w świecie krakowskich mediów osoby jak Beata Penderecki, Justyna Nowicka, Jan Stępień, Mariusz Bartkowicz czy Katarzyna Fortuna. Lista ta jest zresztą znacznie dłuższa, bowiem zanim ramówka weszła w życie, odbyliśmy szereg spotkań w węższym i szerszym gronie, i mam wrażenie, że wszystkie osoby, które miały coś do powiedzenia, mogły się swobodnie na jej temat wypowiedzieć. Część programów powróciło na antenę, bo nie ma sensu odkrywać po raz kolejny Ameryki, skoro jest dobre i sprawdzone rozwiązanie. Inne to autorskie pomysły dziennikarzy Radia Kraków, a część nie ukrywam, że jest moimi autorskimi pomysłami. Co zrozumiałe, również wśród pracowników RK można znaleźć zapewne osoby, którym zmiany nie specjalnie się podobają, bowiem każda z nich powoduje, iż w danym miejscu ktoś zyskuje, ktoś zaś traci, zwłaszcza jeśli chodzi o obecność na antenie, ale inaczej reform dokonywać się nie da. Aktualnie monitorujemy reakcje na zmiany naszych słuchaczy i wydaje się, że zdecydowana większość spośród nich zmiany  przyjęła bardzo ciepło.

KW: Czyli plotka, że autorem nowej ramówki jest Maciej Zdziarski jest nieprawdziwa?
KT: Tak, mogę Pana zapewnić, że jest to plotka.


KW: To jest już moje bodaj szóste spotkanie w Radiu Kraków na przestrzeni ostatnich lat. Zawsze poruszam sprawę, która powraca jak bumerang i dotyczy organizacji pracy newsroomu i wynagrodzenia reporterów. Każdy kolejny prezes zapewniał, że coś z tym „fantem” zrobi. Tymczasem sytuacja finansowa niektórych dziennikarzy wciąż pozostawia wiele do życzenia, a same stawki za dźwięki zmalały. 
KT: Jest kilka płaszczyzn do których chciałbym się ustosunkować. Po pierwsze nic nie zmalało. Został ustalony regulamin, który po dzisiejszy dzień funkcjonuje, a wkrótce zostanie ogłoszony nowy. Przewiduje on oczywiście górną i dolna granicę zapłaty za dany dźwięk. Faktycznie – obniżyła się średnia. Druga rzecz od której pan zaczął – różnie to bywało - w układzie ja, Maciej Zdziarski i Prezes Rodziewicz – doprowadziliśmy do sytuacji w której nie było w radiu pracowników nieetatowych. Niestety przyniosło to też konsekwencje w postaci przyrostu zatrudnienia, ale doszliśmy do wniosku, że raz, nie można godzić się na fikcję, a dwa na coś, co w naszych oczach było niezgodne z prawem. Bo nie da się korzystać z usług dziennikarzy przez dajmy na to pięć dni w tygodniu i twierdzić, iż nie jest to stosunek o pracę .
Osoby, które obecnie pojawiają się na statusie współpracownika, to dziennikarze, którzy pracują 1-3 dni w tygodniu. Cała reszta ma z Radiem podpisane umowy o pracę. Współpracownicy niestety – z perspektywy pracodawcy - mają pełną swobodę w doborze dni pracy, co czasem nieco komplikuje prace Radia.

KW: Ale taka sytuacja tak naprawdę rozwala pracę newsroomu.
KT: Na pewno ją utrudnia. Niestety jest tak czasami, że musimy się opierać tylko na pracownikach etatowych. Aktualnie to prawo wewnątrzradiowego rynku decyduje o tym, kto i ile zarabia. Część spośród osób zwalnianych w okresie ostatniego roku, jako że oceniamy ich prace dosyć wysoko, wciąż z nami współpracuje i myślę, iż podobnie jak ja, czeka na poprawę naszej kondycji finansowej, a tym samym na powrót w szeregi pracowników etatowych. Jeżeli sytuacja na to pozwoli pierwszy będę orędownikiem ich powrotu.  Jeśli nie – to tak jak w chwili obecnej skupimy się przede wszystkim na tych pracownikach, którzy są i mogą być u nas na stałe.

KW: Co Pan czuje, kiedy np. przypadkiem słyszy w Programie Trzecim Polskiego Radia Adama Piśkę, Marka Proszka czy Damiana Kwieka, którzy w różnych okolicznościach rozstawali się z Radiem Kraków i robią teraz karierę w Warszawie? Nie czuje Pan żalu, że pozwolono ich stąd wypuścić?
KT: To są diametralnie różne przypadki, bo Adam Piśko i Marek Proszek odeszli na własne życzenie, zaś Damianowi Kwiekowi skończyła się umowa o pracę.  Dwóm pierwszym nie robiliśmy żadnych problemów, nie chcąc stawać na drodze kariery, którą najwyraźniej zapragnęli realizować inaczej niż poprzez naszą antenę. A co czuję? Jedyne co mi przychodzi do głowy to całkiem szczere życzenia tego by droga zawodowa, którą obrali dawała im satysfakcję przynajmniej taką, a oby większą jak praca w RK. Być może akurat tam mogą w sposób pełniejszy i lepszy realizować się zgodnie z linią programową Trójki. Zresztą moim zdaniem, misją rozgłośni regionalnych jest również kształcenie dziennikarzy. Oczywiście ja tu nie będę twierdził, że oni tam są, bo my wyszkoliliśmy ich od A do Z, a oni przeszli dajmy na to z II ligi do ekstraklasy. To są wybory tych osób, a jako, że czasem ambicje wychodzą dużo dalej niż Kraków - aktualnie pracują w Warszawie. Rozumiem to i akceptuję, a osobiście nawet  popieram. Kto nie robi kroku do przodu – cofa się.
Fajnie jest zresztą zobaczyć – mowa tu choćby o Bogdanie Rymanowski wywodzącym się z Radia Kraków, kiedy wręczający mu nagrodę powiedział, że to jest wspólny sukces tych stacji, w których pracował, a w tym kontekście wymienił również nasze Radio. To tak naprawdę od tych pierwszych miejsc w których dziennikarz zaczyna pracę zależy w jaki sposób zostaje ukształtowany, jak go warsztatu nauczono.

KW: Co sobie Pan założył na ten rok w pracy w Radiu Kraków?
KT: Planów mam oczywiście sporo. To co oczywiście nas ogranicza to finanse. Oczywiście nie uciekniemy od dyskusji o pieniądzach, chcę jednak aby pracować nad tym co jest istotą Radia - o programie. Chciałbym, żeby Radio Kraków kojarzyło się po pierwsze z rzetelną i obiektywną informacją, po drugie żeby to było radio regionalne w rozumieniu miejskim – krakowskim ale  i małopolskim. Po trzecie żeby było to radio kultury na wysokim poziomie. Ja wiem, że brzmi to trochę jak slogany, ale taka jest moim zdaniem definicja publicznego radia, które powinno być misyjne i przyjazne swoim słuchaczom. Radio, którego być może nie słucha każdy, ale słucha ten kto chce bo jest przekonany, że naprawdę warto. Słuchacz na naszej antenie powinien  znaleźć takie elementy programu, których nie sposób znaleźć w rozgłośniach komercyjnych. A jeśli chodzi o słuchalność, to oczywiście chciałbym, aby, sukcesywnie rosła.

KW: Czego zazdrości Pan innym nadawcom z Krakowa?
KT: Zazdroszczę im – zwłaszcza jeśli mówimy o naszym głównym konkurencie – dużych środków na promocję, które mogą na nią przeznaczyć. Nasza nowa ramówka zapewne zasługuje na dużo większą promocję niż to ma miejsce. Tak naprawdę prawie wszystko co robimy w tym względzie, realizowane jest jednak w oparciu o umowy barterowe. Zatem robimy to na co nas stać. Fajnie byłoby mieć dużo więcej środków na promocję, zwłaszcza tą zewnętrzną, na wejście w duże projekty. Często jest bowiem tak, ze startujemy w nierównym wyścigu, bo przegrywamy siłą rzeczy z nasza ofertą patronacką ze stacjami ogólnopolskimi. Staramy się jednak nie patrzeć na innych, i bardziej nas interesuje czego można dokonać w oparciu o te środki i osoby, które aktualnie posiadamy. Nie zazdrościmy, nie lamentujemy, nie patrzymy na innych, tylko działamy, a to w moim przekonaniu musi przynieść efekt i na to właśnie liczę.

 

Komentarze

Powiązane

16.11.17, 09:11
radio » informacje
Nagrody w dziedzinie reportażu i dokumentu radiowego wręczone
15 listopada br. w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Władysława Szpilmana odbyło się uroczyste ogłoszenie wyników konkursów w dziedzinie reportażu i dokumentu radiowego – o Grand Prix Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz Konkursu Stypendialnego im. Jacka Stwory. 
15.11.17, 20:11
radio » informacje
Kapituły Nagrody Radia ZET: dziennikarz ujawniając informacje poufne nie powinien być z tego tytułu ścigany karnie
Kapituła Nagrody Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego w specjalnym stanowisku przypomniała, że dziennikarz ujawniając informacje poufne, często niewygodne dla decydentów, działa w interesie publicznym i nie powinien być z tego tytułu ścigany karnie. 
15.11.17, 18:11
radio » informacje
Wojciech Bojanowski laureatem Nagrody Radia ZET im. A. Woyciechowskiego 2017
Wojciech Bojanowski został tegorocznym laureatem prestiżowej dziennikarskiej Nagrody Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego. Wyróżnienia honorowe przyznano Michałowi Kołodziejczykowi (WP SportoweFakty) oraz Adamowi Wajrakowi („Gazeta Wyborcza”).
15.11.17, 12:11
radio » informacje
Mirosław Korkosz nie żyje
Zmarł Mirosław Korkosz, założyciel prywatnego łódzkiego Radia Classic.
14.11.17, 15:11
radio » informacje
Zaraz nie wracam. Artur Orzech odchodzi z Trójki
Lista dziennikarzy, którzy odchodzą z Trójki, rośnie w lawinowym tempie. Tym razem ze słuchaczami Trójki żegna się Artur Orzech.
14.11.17, 11:11
radio » informacje
Marcin Pośpiech nowym prowadzącym Zapraszamy do Trójki
13 listopada br. w roli prowadzącego popołudniowe wydanie „Zapraszamy do Trójki” zadebiutował Marcin Pośpiech. Zastąpił w tej roli Roberta Kanteraita, który odszedł ze stacji.
12.11.17, 20:11
radio » informacje
Mateusz Ziółko na Scenie Debiutów Polskiego Radia Koszalin
Polskie Radio Koszalin ponownie uruchamia Scenę Debiutów. Na pierwszym po wakacjach koncercie z tego cyklu wystąpi Mateusz Ziółko-piosenkarz, pianista, autor muzyki i tekstów piosenek.
11.11.17, 12:11
radio » informacje
MIędzy nami. Utwory Jacka Kaczmarskiego w Studiu Piosenki Teatru Polskiego Radia
Studio Piosenki Teatru Polskiego Radia organizuje kolejny koncert. W sobotę 11 listopada br., czyli w dniu Święta Niepodległości, w Studiu im. Władysława Szpilmana wystąpią młodzi wokaliści i śpiewający aktorzy, którzy zaprezentują najważniejsze kompozycje z repertuaru Jacka Kaczmarskiego. 
10.11.17, 15:11
radio » badania rynku
Sieci radiowe: Eska z dużym wzrostem, RMF MAXXX w górę
Eska znacząco powiększyła swój udział w rynku i tym samym umocniła pozycję lidera wśród sieci radiowych – wynika z najnowszego badania Radio Track zrealizowanego przez MillwardBrown SMG/KRC obejmującego okres od 1 sierpnia 2017 r. do 31 października 2017 r. (sieci radiowe).
10.11.17, 14:11
radio » badania rynku
RMF FM w górę, Jedynka i Trójka w dół
Radio RMF FM umocniło pozycję lidera – wynika z najnowszego badania Radio Track zrealizowanego przez MillwardBrown SMG/KRC obejmującego okres od 1 sierpnia 2017 r. do 31 października 2017 r. (stacje ogólnopolskie i ponadregionalne).
Nasze usługi
Transmisje video: http://nadaje.com/live/
Serwery shoutcast: http://nadaje.com/radio-hosting/
Panel radiowy: http://nadaje.com/myradio/
Subskrybuj RSS działu radio: rss
Konkursy
do 17.12.17

Do zdobycia jeden egzemplarz gry.

do 16.12.17

Do zdobycia jeden egzemplarz książki.

Kalendarium
Dziś jest 21 listopada 2017
Polecamy
Konferencje

Zapraszamy do współpracy. Cena dodania do katologu od 99 PLN netto.

Http://www.Autodoc.PL