16.10.11, 16:41

Marek Niedźwiecki: Jestem z radiem na dobre i na złe

Rozmowa z Markiem Niedźwieckim, dziennikarzem Programu Trzeciego Polskiego Radia.

Rozmowa z Markiem Niedźwieckim, dziennikarzem Programu Trzeciego Polskiego Radia, laureatem plebiscytu "Zdobywcy Eteru 2010" w kategorii "Radiowiec Roku oraz w kategorii "Perełka Radiowa 2010" za "Listę Przebojów programu Trzeciego".

KW: W zeszłym roku zadaliśmy pytanie Piotrowi Baronowi: Radiowiec to kto? Dziennikarz bez wahania  wskazał na Pana i Piotra Kaczkowskiego i określił Państwa osoby jako te, które całym sobą są radiem. Podpisze się Pan pod tym?
Marek Niedźwiecki: Jesteśmy jak takie skamieliny – jeszcze żywe przykłady na to, że można tak funkcjonować. To na pewno  musi być pasja. To nie jest wyuczony zawód, ani zawód, który się wymarzyło, ani który się wykonuje, tylko po prostu pasja. Myślę, że takich przykładów - zwłaszcza w Trójce - można znaleźć co najmniej kilka. Ja właściwie całe swoje życie podporządkowałem radiu. Nie stało się to z krzywdą dla mnie. Nie założyłem rodziny, ale mam siostrę i braci, a dla siostrzeńców jestem ulubionym wujkiem. Jest mi z tym dobrze.
Radio to musi być chyba uzależnienie. Pierwszą rzeczą, którą wykonuję jak wstaje rano, to jest włączenie  radioodbiornika, a ostatnią - kiedy kładę się spać - to wyłączenie radia. Jestem z tym radiem na dobre i na złe przez całą dobę. Kiedyś powiedziałem, że nie wierzę w życie pozaradiowe i to jest prawda. Od tego nie da się uciec. To jest coś takiego, jak posłannictwo, ale również i fantastyczna przygoda życia. Tylko w radiu jest tak, że nie wiadomo co tak naprawdę stanie się za trzy minuty. Myślę, że to jest największą zaletą pracy w takiej instytucji. W związku z tym, pracując w radiu nie można się nudzić przez całe życie. Codziennie jest po prostu inaczej.

KW: Ale wylądował Pan przez chwilę w telewizji. Żałuje Pan?
MN: Ja miałem kilka podejść do telewizji, ale zawsze to było zaproszenie z drugiej strony. Telewizja lubi korzystać z ludzi, którzy są już na rynku i mają znane nazwisko, markę. Jak spojrzymy wstecz, to choćby z Trójki na przestrzeni ostatnich trzydziestu lat bardzo wiele osób przeszło do telewizji, np. Monika Olejnik, Grześ Miecugow, Tomek Sianecki czy Jarek Kuźniar. To są ludzie, którzy w Trójce zaczynali jako radiowcy.
Telewizja miała dla mnie propozycję i ja ją przyjąłem. Pierwszy był w zasadzie Międzynarodowy Festiwal Piosenki w Sopocie w 1985 roku. Wtedy były inne czasy i nie miałbym szansy zrobić wywiadu choćby z Dianą Gillespie czy Claire Hamill, która miała wtedy na „Liście” piosenkę. I zgodziłem się tylko dlatego. Nie miałem w głowie znaku zapytania „co potem?”. A dalej działo się tak, że ludzie zaczęli mnie rozpoznawać na ulicy i zostało tak do dzisiaj.
Potem otrzymałem zaproszenie od Niny Terentiew do „Magazynu 102”, który przekształcił się we „Wzrockową listę przebojów”. Później były w RTL7 „Ulubione kawałki”. Było też MTV Classic – ale kto z osób z mojego pokolenia nie chciałby pracować w MTV Classic? To także było spełnienie marzenia. Ale ja nigdy nie byłem telewizyjnym facetem. Zawsze telewizja pokazywała mnie trochę jak w krzywym zwierciadle, bo kamera jednych kocha, a innych pokazuje jak własne karykatury. Ja jestem niestety tym drugim przykładem. I to zawsze działo się tak, że godziłem się na jakiś program, a potem cierpiałem i musiałem to jakoś odpracować. I zawsze wracałem do radia.

Marek Niedźwiecki

KW: Czuje się Pan celebrytą? Mam tu na myśli choćby jeden z ostatnich numerów magazynu „Czas Wina”, gdzie pojawił się Pan na okładce.
NM: Nigdy w życiu! Celebryta to jest mi strasznie obce wyrażenie (śmiech). Ja jestem cichy, spokojny, szary - jak widać po włosach – niedźwiedź, który uwielbia zwykłe, codzienne dni, swój bazarek, przyzwyczajenia. Wywiad w magazynie „Czas Wina” to z powodu Australii, gdzie zarażono mnie winem i dlatego na taki wywiad zawsze chętnie się godzę.
Ciekawa jest też historia tego zdjęcia z okładki pisma. To zdjęcie zostało zrobione w zupełnie innym celu przez magazyn „Twój Styl”. Nawet ja poprosiłem, abym mógł na swojej stronie internetowej wykorzystać to zdjęcie, bo jest wyjątkowo udane. Teraz każda osoba, która ze mną przeprowadza wywiad, chce dostać to zdjęcie.
Fotografia powstała na koniec sesji, kiedy byłem już zmęczony i wściekły. Młody fotograf nie patyczkował się  i mną dyrygował. Wydawał komendy: teraz pan stanie tu, teraz pan stanie tam. A ja miałem już taką” żyłę”, że wziąłem ten mikrofon w zęby i nagle wyszło takie świetne zdjęcie, które teraz każdy chce mieć.

Marek Niedźwiecki

KW: Jak buduje się popularność kultowego radiowca? Czuje się Pan już kultowym radiowcem? O audycjach, które Pan prowadzi powstały nawet filmy dokumentalne, napisano wiele książek i prac magisterskich. Nie bez przyczyny.
MN: Moim zdaniem wszystko to się dzieje i buduje przypadkiem. Gdyby ktoś chciał sobie zbudować pozycję ważnego radiowca, to na pewno by mu się nie udało. Tak naprawdę dotarło to do mnie, że jestem odpowiedzialny za wychowanie muzyczne pokolenia dopiero przy 1000 wydaniu „Listy”. Czyli było tak, że 1000 wydań prowadziłem w spokoju i dopiero potem nagle przyszło to obciążenie. Niespodziewanie jednego dnia stałem się kimś ważnym, w dodatku kimś z kim każdy chciał jednego dnia porozmawiać. Każda telewizja chciała mieć nagrany początek „Listy”. Pojawiłem się z tej okazji u Joli Pieńkowskiej w „Monitorze Wiadomości”,  u Kamila Durczoka w „Wiadomościach o 19.30”, a Grzesiek Miecugow robił „Fakty” na żywo z naszego studia im. Agnieszki Osieckiej.  To wszystko wybuchło jednego dnia – nagle prowadzący „Listę Przebojów” został człowiekiem dnia . W materiałach telewizyjnych artyści opowiadali, że obecność na „Liście” miała dla nich duże znaczenie, że to było dla nich ważne. Wcześniej nigdy mi tego nie mówili! Ja po prostu przez te 20 lat przychodziłem do pracy, robiłem swoje i wychodziłem. A nagle w jednym dniu okazało się, że to wszystko miało duże znaczenie. Myślę, że dobrze się stało, że dowiedziałem się dopiero w tamtym dniu, bo umarłbym na serce ze strachu, że jestem nauczycielem od muzyk. A tak to robiłem cały czas swoje i przy okazji zdarzyło się to wszystko przypadkiem.

KW: Nie zazdrości Pan dziennikarzom zagranicznych mediów publicznych komfortu pracy, stabilności, ale również i ich finansowania? Publiczne radio w Polsce wciąż jest niedofinansowane i cały czas jest na huśtawce, zwłaszcza abonamentowej.
MN: Oczywiście, że chciałbym zarabiać tyle co zarabiam, ale nie w złotówkach - tylko w euro. To byłoby już fajnie. Ale ja nie mam takiego problemu. Nigdy nie miałem tutaj krzywdy. Zawsze pieniądze, które tu zarabiałem, wystarczały mi żeby żyć normalnym życiem, a równocześnie raz na rok lecieć do Australii czy do Indii. Nie miałem nigdy ogromnych potrzeb, np. żeby wybudować dom. Ostatnio taksówkarz zadał mi pytanie: Panie Marku to Pan tu mieszka w tym bloku? Wszyscy mówili, że Pan to mieszka gdzieś pod Warszawą i posiada zamek. Nic z tych rzeczy (śmiech). Mam mieszkanko - 55 m2 - w którym jest mi dobrze i nie zamierzam się z niego wyprowadzać. Jestem zadowolony z tego gdzie pracuje, jak pracuje, jaki mam komfort pracy, jak zarabiam. Oczywiście, że zdarzają się takie momenty, że musze iść do wojska na dwa lata do Złotych Beretów (jak to wymyślił kolega Baron), ale być może takie rzeczy też są potrzebne, żeby stanąć twarzą w twarz z problemem. Ale potem powrót jest jeszcze piękniejszy.

KW: Jakie są największe różnice z Pana perspektywy między pracą w radiu komercyjnym a publicznym?
MN: Miałem to szczęście, że radio komercyjne nie wymagało ode mnie tego, że mam być komercyjny. Nie byłem wesołym dj’em , który musi wykonywać pewne rzeczy.

KW: Nikt też sobie nie wyobrażałby Pana właśnie w takiej roli.
MN: Tak, dlatego to była komfortowa sytuacja, bo ja właściwie zostałem przeniesiony z Trójki do Złotych Przebojów i robiłem dokładnie to samo co tutaj - czyli „Listę Przebojów”, audycję autorską i innych parę drobiazgów. Także ja nie miałem tego problemu. Broń Boże, to nie były dwa lata stracone. Ja się nauczyłem tam kilku rzeczy, jakich tutaj pewnie nigdy bym się nie nauczył. Jednocześnie jak się coś traci, to człowiek nabiera dystansu i myśli sobie, że może trzeba było zagryźć wargi i zostać w Trójce. Ale stało się. Wróciłem do Trójki i już myślę, że jestem z nią na dobre i na złe.

KW: Czerpie Pan jeszcze radość ze słuchania muzyki?
MN: Oj tak! Gdybym nie miał radości ze słuchania muzyki, to chyba bym w ogóle już nie istniał. To jest niezwykłe, kiedy otwieram nową płytę i wkładam ją do odtwarzacza i nie wiem co tam zastanę. Czasami jest to kompletnie nie znany mi wykonawca, który mnie nagle złapie,  że nie mogę się uwolnić od tej płyty, a czasami jest to ktoś, kogo bardzo lubię i jestem bardzo rozczarowany po przesłuchaniu nagrań. Lubię odkrywać cały czas muzykę i cały czas mnie to pasjonuje. Właśnie dzisiaj wieczorem będę kupował płyty w Chicago. Mój kolega, kiedy będzie w sklepie zadzwoni do mnie i będę wybierał płyty, które mi niebawem przywiezie do Polski.
Był taki moment, kiedy mieliśmy już wszystko w Polsce. A teraz znów jest taki okres, że większość płyt szukam w USA, choćby takich wynalazków jak np. Michael Franks. I znów sam odkrywam muzykę, a potem chętnie dzielę się ze słuchaczami.

KW: Czy takie nagrody i „wyrok” branży i słuchaczy ma dla Pana jakiekolwiek znaczenie?
MN: Oczywiście to jest bardzo sympatyczne. Tak naprawdę nie mamy w Polsce z prawdziwego zdarzenia radiowych nagród, bo nasza branża nie potrafi sobie tego załatwić sama ze sobą. Wszędzie na świecie takie rzeczy się dzieją i wybiera się radiowców na wielką skalę Ale to jest problem nie tylko nasz, bo kulawe Fryderyki są tego najlepszym przykładem, że branża muzyczna też nie może sobie z tym poradzić. Dla mnie jest to bardzo ciepłe wyróżnienie dlatego, że wyróżnienie przyznawane przez branżę to jest coś niezwykłego. Jeśli branża wybiera mnie do takiej nagrody to znaczy, że jeszcze nie jest źle. A to oznacza, że branża i słuchacze wciąż mnie akceptuje i to jest bardzo miłe uczucie.

KW: Dziękuję za rozmowę.

Komentarze

Powiązane

18.01.18, 08:00
| radio » informacje
Krzysztof Zalewski z autorskim programem w Trójce. Zastąpi Monikę Brodkę
26 stycznia br. w ramówce Programu 3 Polskiego Radia pojawi się nowa audycja „Zalef Zgiełku” Krzysztofa Zalewskiego. Muzyk i wokalista zastąpi w nocnym, piątkowym pasmie Monikę Brodkę, która po prawie półtora roku kończy współpracę z Trójką. 
17.01.18, 16:00
| radio » badania rynku
Warszawa: RMF FM pierwszy raz liderem w stolicy, Radio Zet na drugim miejscu
Historyczny moment w stolicy. Nowym liderem zostało Radio RMF FM – wynika z najnowszego badania Radio Track zrealizowanego przez MillwardBrown SMG/KRC obejmującego okres od 1 lipca 2017 r. do 31 grudnia 2017 r. (Warszawa).
17.01.18, 09:00
| radio » informacje
Radia Bogoria ma już 20 lat
9 stycznia 1998 roku zaczęło nadawanie lokalne radio w Grodzisku Mazowieckim. To jedyna samorządowa stacja na Mazowszu. Stacja ma już 20 lat. 
15.01.18, 12:00
| radio » informacje
Lista Niezapomnianych Przebojów Radia Kraków ma już 25 lat
20 stycznia br. o godz. 17.00 w Studiu im. Romany Bobrowskiej w Radiu Kraków odbędzie się jubileuszowe spotkanie z Jerzym Skarżyńskim, autorem i gospodarzem „Listy Niezapomnianych Przebojów”.
13.01.18, 12:00
| radio » informacje
Galeria wyobraźni w Dwójce. Autorska audycja prof. Marii Poprzęckiej
„Galeria wyobraźni” – to tytuł nowego, monograficznego cyklu audycji Dwójki, który zainaugurowany zostanie w niedzielę 14 stycznia br. o godz. 11.00. Na cykl złoży się 26 barwnych opowieści przybliżających, w roku jubileuszu odzyskania przez Polskę Niepodległości, narodową sztukę ostatnich 250 lat. 
12.01.18, 19:15
| radio » informacje
Kwartet smyczkowy z Korei Południowej gościem programu Przy muzyce o sporcie
Wyjątkową, dźwiękową oprawę otrzyma najbliższe wydanie „Przy muzyce o sporcie” w Programie 1 Polskiego Radia. W niedzielę ,14 stycznia br. specjalnym gościem audycji będzie żeński kwartet smyczkowy z Korei Południowej.
12.01.18, 08:00
| radio » informacje | telewizja » informacje
Tomasz Brhel i Dawid Muszyński gospodarzami nowych programów w kanałach 4FUN MEDIA
W styczniu br. na antenie kanałów należących do grupy 4FUN MEDIA pojawią się trzy nowości programowe. Ich gospodarzami będą Dawid Muszyński i Tomasz Brhel. 
11.01.18, 12:00
| radio » badania rynku
Sieci radiowe: duży wzrost Eski
Najpopularniejszą siecią radiową w Polsce jest Radio Eska, która znacząco umocniła pozycję na rynku radiowym – wynika z najnowszego badania Radio Track zrealizowanego przez MillwardBrown SMG/KRC obejmującego okres od 1 października 2017 r. do 31 grudnia 2017 r. (sieci radiowe).
11.01.18, 10:33
| radio » badania rynku
IV kwartał 2017 r.: Duży wzrost RMF FM, duże spadki Trójki i Jedynki
Radio RMF FM w ostatniej fali zanotowało aż 26,6 proc. udziału w rynku. Kolejna stacja w zestawieniu ma zaledwie 12, 4 proc. udziału – wynika z najnowszego badania Radio Track zrealizowanego przez MillwardBrown SMG/KRC obejmującego okres od 1 października 2017 r. do 31 grudnia 2017 r. (stacje ogólnopolskie i ponadregionalne).
11.01.18, 10:00
| radio » informacje
Tegoroczna Offensywa de Luxe z udziałem Korteza i Anny Rusowicz
Od jedenastu lat, w jeden ze styczniowych piątków, Piotr Stelmach zaprasza słuchaczy Trójki na specjalne wydanie swojej autorskiej audycji „Offensywa”. Tegoroczna odbędzie się 12 styczniaw Muzycznym Studiu Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej. 
Subskrybuj RSS działu radio: rss
Oferty pracy

SOCIAL MEDIA ACCOUNT EXECUTIVE

BEST PR | Warszawa

Przejdź do oferty
Konkursy
do 28.02.18

Do zdobycia 100 i 4 nagrody.

do 19.02.18

Do zdobycia jeden egzemplarz książki.

do 18.02.18

Do zdobycia jeden egzemplarz książki.

Polecamy
Konferencje

Zapraszamy do współpracy. Cena dodania do katologu od 99 PLN netto.

Http://www.Autodoc.PL